| Amerykanie w Atlas Arenie byli tylko tłem dla polskich siatkarzy |
Amerykanie w Atlas Arenie byli tylko tłem dla polskich siatkarzyTo był udany debiut nowego trenera reprezentacji Polski Andrei Anastasiego w Lidze Światowej. Polacy w łódzkiej Atlas Arenie byli zdecydowanie lepsi od reprezentantów Stanów Zjednoczonych. W sobotę o godz. 17 rewanż w łódzkiej hali.
Pierwsze piłki meczu mogły zaniepokoić kibiców, bo Polacy przegrywali 0:2, ale to były złe miłego początki. Po skończonej kontrze Piotra Nowakowskiego na zagrywkę poszedł Michał Ruciak i skończył serwować przy stanie... 8:3 dla biało-czerwonych. Amerykanie kompletnie nie mogli sobie poradzić z jego zagrywkami, co najczęściej wykorzystywali Bartosz Kurek i Zbigniew Bartman. Ten pierwszy rozegrał w piątek w Atlas Arenie kapitalny mecz, radząc sobie wielokrotnie nawet z potrójnym blokiem wciąż jeszcze aktualnych mistrzów olimpijskich.
Uzyskana przewaga, w pewnym momencie nawet ośmiopunktowa, pozwoliła podopiecznym Anastasiego na spokojną grę w pierwszej partii. Amerykanie najbliżej doszli do Polaków na trzy punkty, ale końcówka należała do biało-czerwonych. A blok Bartosza Kurka na słynnym Claytonie Stanleyu, dający Polakom prowadzenie 23:18, wzbudził euforię na trybunach. Gdy zatem druga partia rozpoczęła się od prowadzenia gości 2:0, nikt się nie niepokoił. Ale tym razem sprawa była poważniejsza, bo goście poprawili na chwilę przyjęcie zagrywki i prowadzili nawet 10:6. Ale na Polaków nie było w piątek mocnych. Jeszcze przed drugą przerwą techniczną wyszli na pierwsze w tej partii prowadzenie (15:14), a końcówkę rozegrali wręcz po mistrzowsku, nie dając Jankesom żadnych szans. A trzecia partia była już popisem rozluźnionych reprezentantów Polski, którzy zaskakująco łatwo poradzili sobie z Amerykanami. W drużynie gości zawiódł zwłaszcza Stanley, a siła ataku spadła właściwie wyłącznie na barki Williama Priddy'ego, który w marcu dał się we znaki siatkarzom PGE Skry Bełchatów podczas ćwierćfinałowych meczów Ligi Mistrzów z Zenitem Kazań. Już kilkanaście dni po rozpoczęciu przygotowań z reprezentacją Polski Anastasi ogłosił, że na większości pozycji ma już swoich faworytów, dlatego skład nie był zaskoczeniem. Pierwszym rozgrywającym Polaków w tym sezonie reprezentacyjnym będzie Łukasz Żygadło, który właśnie przedłużył o kolejne dwa lata swój kontrakt z Trentino Volley, najlepszym klubem ostatnich lat na świecie. Żygadło pokazał, że Anastasi może na niego liczyć. Parę przyjmujących, przynajmniej w Lidze Światowej, stanowić będą Kurek i Ruciak, a na atak Włoch przestawił nominalnego przyjmującego Bartmana. Siatkarz Politechniki Warszawa na tle Amerykanów pokazał się z niezłej strony. Wydaje się, że w trakcie Ligi Światowej dojdzie tylko do jednej zmiany w wyjściowym składzie, bo wśród rezerwowych znalazł się środkowy Marcin Możdżonek. Powodem tego jest kontuzja, z którą środkowy PGE Skry skończył sezon klubowy. Gdy będzie mógł znów trenować na sto procent, z pewnością wygra rywalizację z Grzegorzem Kosokiem, choć do jego gry Anastasi nie może mieć większych zastrzeżeń. Polska - Stany Zjednoczone 3:0 (25:20, 25:22, 25:19) Polska: Żygadło, Kurek 23, Nowakowski 8, Bartman 15, Ruciak 7, Kosok 6, Ignaczak (libero) oraz Możdżonek, Woicki. Trener: Andrea Anastasi. Stany Zjednoczone: Suxho 1, Priddy 16, Lee 4, Stanley 10, Anderson 5, Millar 2, Lambourne (libero) oraz Lotman 4, Gardner, Holmes, Thomton. Trener: Alan Knipe.
|
Alternative flash content
To view this Flash you need Javascript on your browser and updated version of flash player.
Alternative flash content
To view this Flash you need Javascript on your browser and updated version of flash player.
Alternative flash content
To view this Flash you need Javascript on your browser and updated version of flash player.